Jak wybrać temat pracy licencjackiej lub magisterskiej?

Temacie, gdzie jesteś?
Wrzesień.
Liście jeszcze zielone, ale kasztany już wiedzą swoje.
Niby jeszcze wakacje, ale na horyzoncie majaczy już październik.
Otwierasz USOS, sprawdzasz plan na nowy semestr i nagle w oczy rzuca Ci się jedno słowo: seminarium. Serce robi „ups".
Bo zaraz, zaraz. Magisterka? Licencjat? To już?
A Ty nawet przez wakacje nie zdążyłaś pomyśleć, o czym właściwie miałabyś to napisać!
Spokojnie. Nikt nie każe Ci na plaży, mocząc nogi w oceanie szukać tytułu idealnego pracy dyplomowej! Ale mam dla Ciebie coś do przemyślenia, zanim ruszy rok: temat pracy dyplomowej nie spada z nieba. I zdecydowanie nie rodzi się w dziekanacie.
Skąd więc się bierze? Z Twoich zainteresowań. Podejdź do tego tak:
Cofnij się myślami do pierwszego roku i "przeleć" w głowie wszystkie lata studiów. Na jakich zajęciach czułaś ten błysk: „o, to ciekawe"? Co zapadło Ci w pamięć na praktykach tak mocno, że wracasz do tego myślami nawet teraz? O czym czytasz, choć nikt Cię o to nie prosi?
Tam jest Twój temat. Nie w gotowcu od koleżanki z roku wyżej.
Czy poprawny temat musi być nudny?
Często widzę, że macie takie przekonanie, że temat musi być "jakiś", najczęściej nudny, że musi być taki poważny i ugłaskany. A wiecie co? Nie musi.
Oczywiście, są pewne zasady, pewne ograniczenia, w tym pomoże Wam promotor, ale z pewnością Wasz temat nie musi być odpychający.
Naukowcy na całym świecie badają dosłownie wszystko: od memów po kolejki do paczkomatu. Serio, jest nawet taka coroczna nagroda dla badań, które najpierw śmieszą, a potem każą pomyśleć (w książce zdradzam mój ulubiony przykład zwycięzców, uwielbiam go opowiadać na zajęciach).
Więc pytanie nie brzmi czy mój temat jest wystarczająco poważny.
Brzmi: czy naprawdę Cię ciekawi.
Bo jeśli tak, masz już więcej niż połowę sukcesu. Resztę załatwi dobrze opracowana koncepcja.
Jak sprawdzić, czy temat pracy ma sens?
I tu małe ostrzeżenie: nie każdy pomysł, który Cię kręci, nadaje się od razu do obrony. Bywa za szeroki. Bywa za wąski. Czasem ktoś już go zbadał na wylot, a czasem nie ma o nim w ogóle literatury. Czasem jest po prostu nierealny do zbadania albo do przeprowadzenia w rok czy dwa, które masz na pracę. Na szczęście istnieje bardzo prosty sposób, żeby to sprawdzić, zanim jeszcze pójdziesz z tym do promotora (w książce "Jak napisać pracę licencjacką lub magisterską i nie zwariować?" pokazuję Ci dokładnie jak: dwie minuty, jedna wyszukiwarka, a w Workbooku czeka na to gotowa karta pracy). A z tym, co zostanie, pomoże Ci właśnie promotor.
A skoro już o promotorze mowa: to też nie jest wybór na chybił trafił. Ale o tym, jak go znaleźć, opowiem Ci innym razem. Albo, nie musisz czekać.
Wszystko to (i dużo więcej) masz rozpisane krok po kroku w rozdziale drugim mojej książki Jak napisać pracę licencjacką lub magisterską i nie zwariować.





Komentarze